Tak.
Za krótko? OK, fakt, to nie test, trzeba rozwinąć odpowiedź.
Korn powinien nagrać płytę z dubstepem ponieważ jest reprezentantem nurtu nu-metal, muzyki łączącej ciężkie dźwięki z elementami tanecznej elektroniki i hip-hopu.
Wciąż za mało?
W moim skromnym mniemaniu Korn jak żaden inny reprezentant sceny metalowej jest przystosowany do zaadoptowania w swej twórczości tego gatunku. Właściwie to Korn od zawsze grał dubstep, tylko ukryty pod ścianami ciężkich gitar. Agresywne, basowe brzmienie, hałaśliwa, brudna i nierzadko synkopowana sekcja rytmiczna - cechy wspólne dla twórczości Korn i gatuku dubstep.
Ortodoksyjnym ignorantom którzy zarzucają kalifornijskim muzykom zdradę przypominam że jednym z prekursorów dubstepu (w mrocznej, przemysłowej odmianie) był niejaki Mick Harris - człowiek który bębnił na trzech pierwszych płytach Napalm Death. Jak widać pewne gatunki jak najbardziej powinny się przenikać. Ciekawostką jest że dubowy projekt Harrisa mieni się ...Scorn. Miłego słuchania, ja tymczasem pędzę sprawdzić czy kukurydziani dobrze odrobili zadanie.
0 komentarze:
Prześlij komentarz