sobota, 14 stycznia 2012

Ile procent Ministry w Ministry?

Al Jourgensen to cwana bestia. W 2008 zarzekał się że Ministry dołącza do administracji swojego ulubionego prezydenta Dżordża dablju  i solidarnie schodzą ze sceny dziejów doczesnych. Jednocześnie pozegnalna trasa nazywała się przewrotnie C U LaTour (co brzmi jak "see you later").I tak słowo stało się ciałem tak koło września zeszłego roku, gdy wuj Al ogłosił iż zabrał się za odkurzanie szyldu Ministry - będzie nowa trasa i płyta. Rozpiskę koncertową znamy - najpierw kilka gigów w USA, potem europejskie biesiady: niemiecki Wacken, francuski Hellfest, czeski Brutal i wreszcie nasz, rodzimy Przystanek Woodstock. Nie mam pojęcia jakie zjawiska na niebie i ziemii zajdą gdy na tle owsiakowego "zero tolerancji dla narkotyków" ze sceny poleci (oby!) "Just One Fix". Ale to jest problem jego i gajowego. Przejdźmy do płyty.
Jourgensen już z początku 2011 wypowiadał się że w związku ze niepewnym stanem zdrowia (rehab zaszkodził???) chciałby urodzić wreszcie przenoszoną ciążę pod tytułem Buck Satan and the 666 Shooters. W związku z powyższym muzycy dawnego Ministry zainstalowali się w studio by płodzić kawałki w stylu psycho country. Ale że wena ich poniosła, to powstało jeszcze sporo materiału które nie przymierzając brzmiało jak ostatnie wyczyny Ministerstwa - przynajmniej według muzyków. Szkoda było marnotrawić nieoczekiwanej porcji industrailnej siary i zapadła decyzja - do the record!
Na dzień dzisiejszy wiadomo już że dwunasta studyjna produkcja Ministry została ochrzczona jako "Relapse", ozdobiona paskudną okładką i wyfrunie (?) z pod skrzydeł 13th Planet 30 marca bieżącego roku. Tymczasem tuż przed ostatnimi świętami zespół uraczył nas singlem promującym pt. "99%" - no i tu się zaczyna problem, bo dla mnie osobiście brzmi to bardziej jak odrzut z trylogii anty-bushowskiej niż zaskakująca świeża swieżość. Niezbyt wciągająca industrial-thrashowa łupanina pozostawia pytanie, czy ten niepowtarzalny, chory klimat Ministry jaki znamy od "Twitcha" po "Animositisomine" jest nie do odzyskania? Chciałbym się miło rozczarować ale obawiam się że to nie nastąpi. Szkoda, pozostaje tylko liczyć że w Kostrzyniu usłyszymy jak najwięcej starych kompozycji.









0 komentarze:

Prześlij komentarz